Homo Twist wraca na scenę
W środę 21 października o godzinie 20:00 w poznańskim klubie Tama wystąpi Maciej Maleńczuk z zespołem Homo Twist. To okazja, by usłyszeć artystę w jego najbardziej hałaśliwym, elektrycznym wcieleniu – po latach telewizyjnych występów, dancingowych standardów i jazzowych eksperymentów.
Od ulicy do sceny
Maleńczuk urodził się w 1961 roku w Wojcieszowie na Dolnym Śląsku, ale muzycznie związał się z Krakowem. Inspirowały go hipisowskie idee oraz zespoły Led Zeppelin i The Doors. W 1981 roku odmówił służby wojskowej, za co skazano go na dwa lata więzienia – spędził za kratami półtora roku. Po wyjściu zarabiał na życie, grając na ulicach Krakowa własne piosenki i amerykańskie bluesowe standardy.
Püdelsi i narodziny Homo Twist
W 1986 roku dołączył do krakowskiej grupy Püdelsi, założonej przez Andrzeja „Pudla” Bieniasza. Na płycie „Bela Pupa” (1988) zaśpiewała z nim Kora. Zespół łączył punkową zadziorność, nową falę i reggae z kabaretową prowokacją. Kolejne albumy – „Viribus Unitis” (1996), „Narodziny Zbigniewa” (1997), „Psychopop” (1999) i „Wolność słowa” (2003) – przyniosły przeboje takie jak „Dawna dziewczyno” czy tytułowa „Wolność słowa”.
Na początku lat 90. powstał Homo Twist. W pierwszym składzie znaleźli się basista Leszek „Miarka” Kowal i perkusista Grzegorz Schneider, muzycy z krakowskiej sceny jazzowej. Debiutancki album „Cały ten seks” (1994) zawierał elektryczne wersje ulicznych piosenek – „Ach, proszę pani”, „Miasto Kraków”, „Pieniądze” i „Narkomanka” – w gęstej, psychodelicznej oprawie. Płyta „Homo Twist” (1996), nagrana z Franzem Dreadhunterem i Arturem Hajdaszem, przyniosła utwory „Techno i porno”, „Populares uber alles”, „Mandela” i „Krew na butach”, balansujące między przesterowanym funkiem, punkową nerwowością i teatralną przesadą. Album otrzymał pięć nominacji do Fryderyków, ale żadnej statuetki.
Na „Moniti Revan” (1997) miejsce Dreadhuntera zajął Olaf Deriglasoff, a zespół skręcił w stronę punkową. Znalazł się tam też rozbudowany „Bema pamięci żałobny rapsod” oparty na wierszu Cypriana Kamila Norwida. Przez formację przewinął się m.in. Tomasz „Titus” Pukacki z Acid Drinkers. Zespół rozwiązał się po pożegnalnej trasie w 2000 roku, udokumentowanej koncertówką „Live After Death” (2002), by powrócić kilka lat później z albumami „Demonologic” (2005) i „Matematyk” (2008). Po drugiej z tych płyt znów zakończył działalność.
Skandalista i prowokator
Maleńczuk wielokrotnie dawał się poznać jako skandalista. W 2003 roku jako juror „Idola” zasłynął ciętymi komentarzami. W 2016 roku podczas wydarzeń na krakowskim Rynku uderzył działacza ruchu antyaborcyjnego; w 2021 roku zapadł prawomocny wyrok uznający go za winnego naruszenia nietykalności cielesnej.
Muzycznie zaskakiwał – odświeżał stare szlagiery na „Psychodancingu” (2008), interpretował Włodzimierza Wysockiego, śpiewał „Ostatnią nockę” z Yugopolis, a na „Jazz for Idiots” (2016) sięgnął po saksofon. Wracał też do ostrego komentarza publicystycznego, jak na „Klauzuli sumienia” (2020).
Powrót po czternastu latach
Trzy lata temu, po czternastu latach przerwy, Maleńczuk reaktywował elektryczne trio z basistą Dominikiem Wywrockim i perkusistą Wiesławem Jamiołem. Impulsem było zapytanie Netfliksa o wykorzystanie „Narkomanki” i komplikacje z prawami do dawnego nagrania. Efektem był album „Spider” (2024) z kilkunastoma nowymi wersjami utworów, wydany w kolekcjonerskiej oprawie z grawerowanym pendrivem. „Homo Twist to takie marzenie z dzieciństwa, to jest moje Led Zeppelin” – mówił wtedy Maleńczuk.
Koncert w Tamie to okazja, by usłyszeć na żywo zarówno klasyczny repertuar Homo Twist, jak i nowe aranżacje. Bilety są dostępne.
Źródło: Poznań – Infoteka
Fot. Pexels / keksopad

